Safakisu



....::MENU::....
Djerba
Susa
Safakisu
Guellala
Tunezja

djerba
Z samego rana zanurzamy się w niezwykłą medynę Safakisu - cudowny świat zadaszonych suków (w filmie "Angielski pacjent" grały rolę targu w Kairze). Po wąziutkich uliczkach pełnych straganów i sklepików niewiele większych od samych przekupniów przewala się tłum. Ale sprzedawcy nie są nachalni, niewielu tu zresztą cudzoziemców. Są sektory tkanin, dywanów, pachnideł, stolarzy, kowali, szewców, farbiarzy... A za murami (w nich niezwykłej urody bramy - bab) targ spożywczy. Polecana w przewodniku kawiarnia El Diwan tkwi w obronnym murze. Jest rzeczywiście wspaniała - ostre kolory, niskie ławeczki i stołki, mnóstwo dywaników i poduszek, w kącie stosy wodnych fajek (korzysta się z nich za darmo, kosztuje tylko tytoń), przepyszna café caramel. Oczywiście siedzą tu sami mężczyźni i obserwują każdy nasz ruch.


tunezja
Postanawiamy ruszyć do Kabes (inaczej Gabes - trzeba uważać na nazwy, które występują w różnych wersjach!), starej oazy, a dziś przemysłowego miasta słynnego z doskonałej henny i palmowych gajów (palmeraie). Niestety, akurat nie jedzie tam louage, ale możemy dostać się od razu na Dżerbę. W tej legendarnej Ziemi Marzycieli, zwanej Wyspą Lotofagów, gdzie zatrzymał się na trochę Odyseusz, nawet w środku zimy temperatura rzadko spada do 15 stopni. Po drodze (całkiem niezła) krajobraz dość monotonny - raczej płasko, kozy i owce, palmy i drzewa oliwne. W Dżorf ustawiamy się w kolejce do promu - od wyspy dzieli nas 9 km morza. W Humt Suk, głównym mieście Dżerby, bez trudu znajdujemy stary funduk, czyli przerobiony na hotel karawanseraj.

tunis
Bielone ściany, niebieskie okna i drzwi. Uroczy dziedziniec z arkadami (na dole stały wielbłądy, na górze kupcy) pełen kaktusów, pelargonii i kwitnących bugenwilli. W kątach kamienne baryłki służące niegdyś do tłoczenia oleju i amfory. Jak się okaże, że dach funduku to wspaniałe miejsce na piknik z widokiem na panoramę dachów (można się też opalać!). Obok naszego funduku stoi kościół, cały biały, przypomina bardzo te południowoamerykańskie z czasów konkwisty. Niestety, w 1964 r. został znacjonalizowany i zamknięty. O tej porze dnia i roku centrum miasta jest niemal wymarłe, nastawione na turystów restauracje świecą pustkami - z wyjątkiem męskich herbaciarni, do których krępujemy się wstąpić. Rano Humt Suk się ożywi, zamieniając się w prawdziwy suk.
źródło: http://serwisy.gazeta.pl/